• Szydełkowanie

    Piesek Lisek

    Kiedy napisała do mnie Pani Kasia i opowiedziała o jakiej maskotce marzy byłam zaskoczona.
    Za każdym razem kiedy prosicie abym wykonała maskotkę na wzór Waszego czworonożnego przyjaciela, zanim się zgodzę, serce wali mi jak oszalałe, bo chcę spełnić to piękne marzenie ale wiem, że będzie niesamowicie trudne do realizacji. Jak stworzyć maskotkę, która będzie przypominała żywego pieska?
    Podjęłam wyzwanie i tym razem.
    Piesek Lisek powstawał długo, na szczęście Pani Kasia wykazała się zrozumieniem i cierpliwością.
    Dodatkowo moją pracę wynagrodziła historią swojej przyjaźni z rudym psiakiem o trzech łapkach.


    „Nie wyobrażałam sobie życia bez czworonoga w rodzinie, więc kiedy odszedł od nas, ukochany pies, zaczęłam jeździć do schroniska. Na stronie internetowej zobaczyłam Liska, pieska na trzech łapkach. Poznaliśmy i pokochaliśmy się w czasie wspólnych spacerów. Pragnęłam zabrać go ze sobą do domu. Przed świętami napisałam list do moich rodziców, którzy po stracie poprzedniego pupila nie chcieli kolejnego zwierzaka w domu. List był od Liska do nich. Bardzo się wzruszyli. Tata zgodził się pojechać ze mną do schroniska zobaczyć mojego podopiecznego. Po Nowym Roku Lisek przyjechał do nas razem z pracownikami schroniska, którzy sprawdzili warunki i możliwości przygarnięcia chorego psa. Został.


    Mimo swoich trzech łapek bardzo dobrze sobie radził.
    Niestety poprzedni właściciel nie był dla niego dobry, prawdopodobnie krzywdził go. Brak jednej łapki był konsekwencją amputacji po nieudanej próbie złożenia jej.
    W wyniku krzywd jakich doświadczył, Lisek bywał agresywny, mimo to akceptowaliśmy jego zachowania i kochaliśmy całym sercem.
    Był z nami 3,5 roku. W tym roku odszedł. Ale to były najlepsze lata jakie miał kiedykolwiek. Było cudownie, jadł z nami porzeczki, wiśnie, banany, jabłka – uwielbiał owoce!
    Kiedy zaczął niedomagać na łapkę jeździł wózkiem, woziliśmy go na dalsze trasy, np na działkę, żeby na świeżym powietrzu spędzał z nami czas.
    Bardzo za nim tęsknię…

    Tydzień po odejściu Liska w telewizji zobaczyłam psa, którego ktoś zatopił w asfalcie (w internecie możecie znaleźć artykuł z maja tego roku na ten temat). Pies konał i nie mógł się ruszyć. Na szczęście dzięki pomocy cudownych ludzi udało się go uratować. Wtedy nie wiedziałam, czy dobrze robię, ale napisałam do nich maila, że jestem zainteresowana adopcją. Był to drugi koniec Polski, ale ze względu na nasze doświadczenie z psami po przejściach, zgodzili się.

    Już pod koniec maja przyjechał do nas Farcik. Teraz mieszkam z nim we Wrocławiu, towarzyszy mi i wspiera w nowym miejscu.


    Nie jestem w stanie opisać, jak bardzo się cieszę, że Pani Kasia wybrała moją pracownię do stworzenia Liska.
    Jestem szczęśliwa, że dzięki pasji poznałam osobę o tak wielkim sercu.
    Wiem, że wielu z Was kocha zwierzęta, ja też.
    Ale ile osób byłoby wstanie poświęcić tyle czasu i siły na opiekę nad psem, który nie zawsze zachowuje się tak jak tego oczekujemy?

    Mam nadzieję, że moja maskotka będzie jej przypominać nie tylko o Lisku, którego tak bardzo kochała, ale też o wdzięczności i szczęściu jakie odczuwają przy niej adoptowane pieski.

  • Szydełkowanie

    Królik Ola

    Od tego króliczka zaczęła się moja przygoda z tworzeniem własnych wzorów.
    Inspiracją do powstania Oli, był królik Amalou Designs. Bardzo mi się podobał, ale był ogromny i nie nadawał się dla noworodka. W tamtym czasie pod moim sercem mieszkała nasza druga Pszczółka, to dla niej pragnęłam stworzyć maskotkę. Chciałam aby nie była za duża, ale też nie za mała. Miała stać się przyjacielem mojej córeczki na lata. Głównym celem było też to, aby jak najwięcej jego elementów szydełkowanych było ciągiem, dlatego zaczynając od nóżek skończyłam na czubku głowy maskotki.

    Pierwsza wersja ma za wąską szyjkę i głowa troszkę się chwieje. Ten dla maleńkiej Pszczółki ma też szydełkowe serduszko na brzuszku i półokrągłe, zamknięte oczka oraz kołnierzyk którego nie można zdjąć. Nie jest idealny, ale jest z nami już prawie 3 lata i mam do niego ogromny sentyment.

    Do dziś powstała już cała gromadka króliczków. Były kremowe, niebieskie, miętowe, morelowe i różowe. Miały zamknięte, śpiące oczka ale też otwarte i wydziergane z kordonka. Pod szyjką wiązałam kołnierzyki, kokardki lub apaszki. Na brzuszku widniały białe łatki, szydełkowe a najczęściej filcowe serca z imieniem Waszych dzieci.

    Ogromnie się cieszę, że to właśnie tego króliczka wybieracie najchętniej dla Waszych nowo narodzonych pociech.

    Mam dla was niespodziankę -> tutaj możecie zobaczyć jak dziś powstają te wyjątkowe, szydełkowe zwierzątka!


  • Szydełkowanie

    Krasnoludki istnieją naprawdę

    Prawie dwa miesiące temu napisała do mnie Pani Marta Namruf, autorka książki dla dzieci „Po prostu Kasia”. Zapytała czy nie zechciałabym wyszydełkować dla niej postaci z jej powieści.

    Od razu bardzo spodobał mi się ten pomysł. Pani Marta opisała mi kilka głównych postaci i razem wybrałyśmy te, które najlepiej będą promować to cudowne opowiadanie. Padło na chochliki bliźniaki. Małe ludki z powieści miały niebieskie spodenki, pomarańczowe kurteczki, siwe brody, jeden z nich czerwoną krasnoludzką czapkę, a drugi zielony kapelusz.

    Amadeusz, dla przyjaciół – Amade. Pochodzi z magicznej krainy Niemożliwości Istnienia i jest Krasnoludkiem.
    To on jako pierwszy pomaga Kate – tytułowej bohaterce przedostać się do zaczarowanego świata.

    Brat Amade, Maksymilian, dla przyjaciół Maks. Również jest mieszkańcem krainy Niemożliwości Istnienia i podróżuje po niej ze swym wiernym druhem Hapim. Zdradzę Wam tajemnicę, że przez niektórych zwany jest Niepowiem. Dlaczego? Tego dowiecie się z książki „Po prostu Kasia”.

    Opis pochodzi z profilu autorki @book_po_prostu_kasia (zajrzyjcie tam, aby sprawdzić jak bliźniaki promują książkę :))

    Dziergając krasnoludki czytałam też ich historię w książce „Po prostu Kasia”, którą dostałam w prezencie od autorki, za co jestem ogromnie wdzięczna. Dzięki temu mogłam lepiej poznać chochliki i wyobrazić sobie, jak powinny wyglądać.

    Kiedy Amade był prawie gotowy, wysłałam Pani Marcie zdjęcie do zatwierdzenia. Autorka poprosiła o kilka kosmetycznych zmian – całe szczęście, bo dzięki temu, krasnoludki wyglądają naprawdę przyjaźnie. Ja sama ogromnie je polubiłam, a wkładając ich do pudełka, czułam jakbym rozstawała się z dobrymi przyjaciółmi. Ale ciągle mam przy sobie ich historię, więc myślę, że wcale mnie nie opuścili 😉

    Kiedy Pani Marta otworzyła pudełeczko, w którym znajdowały się bliźniaki, opublikowała na swoim profilu na instagramie post, pod którym przeczytałam …

    Na instagramie przed paru dni,
    Poznałam pewną @woolen_bee.
    Nie wiem czy wiecie jakie zna sztuczki,
    Potrafi zrobić cudeńka z włóczki.
    Dla mnie krasnale wyczarowała,
    Maks i Amade, dobrana para.
    To pewnej książki bohaterowie,
    „Po prostu Kasia” książka się zowie.
    Dziękuję bardzo, spełniłaś sny,
    Dziękuję bardzo @woolen_bee.
    Polecam wszystkim, skoro już wiecie,
    Dla córki, syna, dla kogo chcecie,
    Sprawcie więc sobie, te marzeń skrawki,
    Z włóczki przepiękne, mega zabawki.

    Wierszyk bardzo mnie wzruszył. To piękne podziękowanie za moją pracę. Zawsze, kiedy widzę, że paczuszka z Waszymi maskotkami już dotarła, zastanawiam się jak Wam podobają się moje dziergadełka, które dla Was stworzyłam. W tym przypadku nie musiałam pytać. Wiedziałam, że Amade i Maks są tacy, jak być powinni.

    A Wy myślicie, że sprostałam wyzwaniu?

    Jeśli jesteście ciekawi przygód chochlików, to przeczytajcie książkę „Po prostu Kasia” Marty Namruf. Jestem pewna, że powieść spodoba się nie tylko Waszym dzieciom, ale Wam również. Czytając będziecie mogli przenieść się w wyobraźni do magicznej krainy, poznać niesamowite stworzenia, dowiedzieć się, co oznacza prawdziwa przyjaźń, zastanowić się nad wartością rodziny oraz podjąć próbę pokonania swoich lęków i obaw…

    Niestety mi jeszcze nie udało się przeczytać całej książki, bo szydełkowanie zajmuje mi ostatnio każdą wolną chwilę, a tych jest naprawdę mało. Jednak nie odkładam powieści na półkę. Mimo, że przeznaczona jest dla dzieci, to potrafi i dorosłego przenieść do fantastycznego świata. Szkoda, że moje córeczki są za malutkie aby dłużej posiedzieć przy opowiadaniu, kiedy strony nie zawierają obrazków. Ale to nic, cierpliwie poczekam i z przyjemnością przeczytam je jeszcze nie raz 😉

  • Szydełkowanie

    Cześć, jestem Elmo

    Elmo został stworzony na prośbę znajomej, którą poznałam kilka lat temu. Z Martą spotkałyśmy się pierwszy raz w Łodzi, przed wejściem do Szpitala psychiatrycznego 😉 Przez kilka godzin wspierałyśmy się przed rozmową kwalifikacyjną na specjalizację z psychologii. Później nie było już okazji żeby się spotkać ale w dzisiejszym świecie, jeśli chcemy zachować do kogoś kontakt, to on nie zginie.

    Jakiś czas temu Marta napisała do mnie, bo szuka odpowiedniej maskotki dla jej 22 miesięcznego synka. Problem był w tym, że każdy pluszak Elmo miał wyłupiaste plastikowe oczy, które maluszek mógł z łatwością oderwać lub odgryźć. Inne miękkie maskotki, zawierały w sobie piszczałkę, co też nie było dobrą opcją, bo czerwony potworek miał służyć jako pluszak, z którym chłopczyk mógłby zasypiać.

    Po krótkiej rozmowie ustaliłyśmy szczegóły wyglądu maskotki. Mam nadzieję, że sprostałam wymaganiom chłopca, i synek Marty będzie spokojnie zasypiał głaszcząc czerwone „futerko” Elmo.

    Mam też niespodziankę dla tych z Was, którzy potrafią szydełkować. Tworząc Elmo, spisałam wzór. Dla siebie, gdybym potrzebowała wykonać go po raz kolejny, ale też dla Was. Jeśli podoba Wam się Elmo którego zaprojektowałam, poniżej znajdziecie opis jak go wykonać.

    SZYDEŁKOWY ELMO

    Materiały

    • 100g Himalaya Dolphin Baby kolor – czerwony (kolor 318)
    • kawałek włóczki Himalaya Dolphin Baby białej (kolor 301) – oczy
    • kawałek włóczki Himalaya Dolphin Baby żółtej lub pomarańczowej – nos (kolor 313/316)
    • Czarny filc – aby stworzyć źrenice i buzię
    • Nożyczki
    • Znacznik rzędu
    • Szydełko – ja używam 2mm (wy możecie wybrać większe)
    • Zwykła igła i igła do wełny
    • Czarna nitka

    Wysokość gotowej zabawki to około 25cm (jeśli użyta została taka sama włóczka i taka sama wielkość szydełka. Jeśli wybierzecie większe szydełko, to maskotka też będzie większa).

    Skróty

    MR – magic ring – magiczne kółeczko

    ps – półsłupek

    dod – dodać oczko

    odj – odjąć oczko

    os – oczko ścisłe

    s – słupki

    – oczka łańcuszka

    Tułów i głowa robione razem

    Wszystkie części ciała, prócz oczu i noska, wykonujemy czerwonym kolorem Himalaya Dolphin Baby.

    Tułów

    8 ps w magiczny okrąg

    8 x dod [16ps]

    [1 ps, dod] x 8 [24ps]

    [3 ps, dod] x 6 [30ps]

    [4 ps, dod] x 6 [36ps]

    36 ps [5 rund]

    [4 ps, odj] x 6 [30ps]

    30 ps [5 rund]

    [3 ps, odj] x 6 [24ps]

    24 ps [2 rundy]

    Wypełnij brzuszek kulką silikonową, dalej wypełniaj według własnego uznania.

    [2 ps, odj] x 6 [18ps]

    Kontynuujemy szydełkowanie nie zakańczając tułowia, od tego momentu zaczynamy głowę.

    [2 ps, dod] x 6 [24ps]

    [3 ps, dod] x 6 [30ps]

    [4 ps, dod] x 6 [36ps]

    [5 ps, dod] x 6 [42ps]

    [6 ps, dod] x 6 [48ps]

    [7 ps, dod] x 6 [54ps]

    54 ps [6 rund]

    [7 ps, odj] x 6 [48ps]

    [6 ps, odj] x 6 [42ps]

    [5 ps, odj] x 6 [36ps]

    [4 ps, odj] x 6 [30ps]

    Nie zapominaj o wypełnianiu maskotki kulką silikonową.

    [3 ps, odj] x 6 [24ps]

    [2 ps, odj] x 6 [18ps]

    [1 ps, odj] x 6 [12ps]

    6 x odj [6ps]

    Zszyj dziurkę igłą, wykorzystując końcówkę nitki. Zrób supełek i schowaj nitkę do środka maskotki.

    Oczy (zrób 2) (biały kolor Himalaya Dolphin Baby)

    6ps w MR

    6 x dod [12ps]

    [1 ps, dod] x 6 [18ps]

    [2 ps, dod] x 6 [24ps]

    24 ps [2 rundy]

    Wypełnij oczy kulką silikonową, dalej wypełniaj według własnego uznania.

    [2 ps, odj] x 6 [18ps]

    [1 ps, odj] x 6 [12ps]

    6 x odj [12ps]

    Zszyj dziurkę igłą, wykorzystując końcówkę nitki. Zrób supełek i schowaj nitkę do środka oczka.

    Przyszywamy oczy na czubku głowy.

    Nosek (żółty kolor Himalaya Dolphin Baby)

    6ps w MR

    6 x dod [12ps]

    [1 ps, dod] x 6 [18ps]

    18 ps [2 rundy]

    Wypełnij nosek kulką silikonową, dalej wypełniaj według własnego uznania.

    [1 ps, odj] x 6 [12ps]

    6 x odj [12ps]

    Zszyj dziurkę igłą, wykorzystując końcówkę nitki. Zrób supełek i schowaj nitkę do środka noska.

    Przyszyj nosek poniżej oczu.

    Noga (zrób 2)

    8 ps w magiczny okrąg

    8 x dod [16ps]

    [1 ps, dod] x 8 [24ps]

    24 ps [4 rundy]

    Wypełnij nogę kulką silikonową, dalej wypełniaj według własnego uznania.

    5ps, (1ps, odj) x 5, 4ps [19ps]

    5ps, (5 x odj), 4ps [14ps]

    14ps [6 rund]

    Przyszyj nóżkę do tułowia obszywając ją dookoła 14 półsłupków.

    Ręka (zrób 2)

    Palec

    6ps w magiczny okrąg

    6ps [1 runda]

    Zakańczamy oczkiem ścisłym.

    Dłoń

    6ps w magiczny okrąg

    6 x dod [12ps]

    12ps [2 rundy]

    Łączymy paluszek z dłonią za pomocą łańcuszka (1 oczko łańcuszka wykonujemy w pierwszym oczku przy znaczniku) łapiemy teraz (w palcu) za oczko przed oczkiem ścisłym, przerabiamy na okrągło razem palec i dłoń (6ps palec + 12ps dłoń =18ps).

    Jeśli jest to za trudne, można zastąpić paluszek robiąc popcorn w kolejnym okrążeniu dłoni.

    6ps w magiczny okrąg

    6 x dod [12ps]

    12ps [2 rudny]

    1ps, popcorn (5słupków w tym samym oczku, łapiemy za oczko w pierwszym i ostatnim słupku, przerabiamy półsłupek, 10ps.

    [1 ps, dod] x 6 [18ps]

    18 ps [2 rundy]

    Wypełnij rękę kulką silikonową, dalej wypełniaj według własnego uznania.

    [1 ps, odj] x 6 [12ps]

    12ps [3 rundy]

    (4ps, odj) x 2 [10ps]

    10ps [8 rund]

    Składamy rękę na pół i przerabiamy 5 półsłupków. Zakańczamy oczkiem ścisłym, ucinamy nitkę, tak aby kawałek został na przyszycie ręki do tułowia.

    Przyszywamy rękę do tułowia

    Z czarnego filcu wycinamy odpowiedniej wielkości półkole i przyszywamy je w miejscu, w którym powinna znajdować się buzia.

    Tak samo robimy ze źrenicami, wycinamy odpowiedniej wielkości kółka i przyszywamy je na środku białych kulek, które stanowią oczy Elmo. Filcowe źrenice możecie zastąpić bezpiecznymi, plastikowymi oczkami, ale pamiętajcie, że musicie je zamontować zanim skończycie szydełkować białą kulkę na oczko 😉

    Gratuluję, czerwony potworek jest gotowy!

  • Szydełkowanie

    Nietypowe zamówienie

    Jakiś czas temu napisała do mnie Pani Ania. Około rok temu do jej domu trafiła owieczka Dora. Ponieważ dobrze jej w rodzinie Pani Ani, dostałam od niej prośbę, aby stworzyć maskotkę dla jej młodszego synka.

    Kiedy dowiedziałam się co, a raczej kogo wymarzył sobie chłopczyk, zawahałam się. Zastanawiałam się, czy dam radę wydziergać coś tak trudnego i całkowicie odbiegającego od maskotek, które tworzyłam do tej pory. Jednak podjęłam wyzwanie.

    W czasie dziergania, pewnie z racji mojego wykształcenia, ciągle zastanawiałam się dlaczego mały chłopiec chce mieć przy sobie maskotkę… Azoga!

    Azog to olbrzymi ork, który mierzył ponad dwa metry. Miał bladą skórę przyozdobioną skaryfikacjami i bliznami po walkach. Od innych orków odróżniała go wysoka inteligencja i wyprostowana postawa ciała. Był również wyjątkowo potężnym wojownikiem. Jego lewą rękę zastępowała metalowa proteza, która jednocześnie była narzędziem walki. Postać tą możemy zobaczyć w trylogii filmowej Hobbit.

    Sami widzicie, że nie jest to postać pozytywna a najprawdziwszy czarny charakter. Dlaczego więc mały chłopiec potrzebuje takiej maskotki?

    Synek Pani Ani panicznie boi się innej postaci z bajki. Nie wiem kto z Was zna „Muminki”? W dzieciństwie oglądałam je jako dobranockę. Lubiłam Muminki i Włóczykija ale kiedy pojawiała się Buka, chowałam się pod koc lub w ramionach mamy. Długo na jej wspomnienie przechodziły mnie ciarki. Nie była złą postacią, ale chyba ze względu na swój smutek i maskowatą twarz, budziła we mnie przerażenie. Właśnie jej boi się też synek Pani Ani. „Azog ma go bronić przed prawdziwym potworem, który budzi w nim skrajną panikę”, czyli właśnie Buka.

    Dlatego więc zgodziłam się wydziergać dla tego małego chłopca postać, która według niego, ma bronić go przed prawdziwym straszydłem. Z opowieści jego mamy wiem, że zabawa Azogiem nie polega na walce. Biały ork np. pilnuje owiec 😉

    Wydzierganie bladego orka było dla mnie ogromnym wyzwaniem, postanowiłam więc, że stworzone przeze mnie maskotki (duży i mały ork), przypominające Azoga, które widzicie na zdjęciach, będą jedyne.

    Ciekawa jestem jakie postaci z bajek/filmów budziły w Was strach? U nas w rodzinie krążą opowieści o Piszczale – nie mam zielonego pojęcia co to jest, i Buce. Pamiętam też, że ogromnie bałam się dinozaurów z „Jurassic Park”.

  • Szydełkowanie

    Z czego to jest zrobione?

    photo : Woolen Bee

    Milutkie w dotyku, delikatne niczym chmurka, mięciutkie – mi kojarzą się z pianką marshmallow, szczególnie te w różowym kolorze. Dzięki nim, często słyszę pytanie „Te maskotki są robione ręcznie?”. Przez to, że są grubiutkie, dokładnie wypełniają każde szydełkowe oczko, więc w maskotce nie ma dziurek, a ich ciałka, mimo że z półsłupków, wyglądają gładko (oczywiście widoczne są wypukłe kwadraciki, ale nie ma między nimi odstępu).

    Co to więc za włóczka? Co ją wyróżnia spośród innych tego typu motków?

    Włóczka której używam do tworzenia maskotek, to włóczka w 100% poliestrowa. Samo słowo „poliester” nie kojarzy się za dobrze, jednak w przypadku motków, z których mają powstać produkty dla dzieci i niemowląt, jest to moim zdaniem, jeden z najlepszych wyborów.

    Ta, po którą sięgam, to Himlaya Dolphin Baby. Jest niesamowicie miękka i miła w dotyku. Bardzo trudno słowami oddać to, co czuję szydełkując, lub co czuje dorosły oraz dziecko, biorący gotową maskotkę do ręki.

    Na pewno wiecie, jak przyjemne są poliestrowe koce albo sweterki z polaru. Ta włóczka, podobna jest właśnie do polaru. Aż chce się przytulać.

    Jednak, która mama nie zastanawia się, czy włóczka poliestrowa, będzie odpowiednia dla jej maleństwa? Skarbu, który ma delikatną i wrażliwą skórę. Skąd wiadomo, że po kontakcie maluszka z wyrobami z pluszowej włóczki, na ciele maleństwa nie pojawią się czerwone kropeczki, oznaczające alergię?

    Każdy motek, opasany jest kolorowym papierkiem, na którym oprócz uroczych, dziecięcych obrazków, widnieją ważne informacje. Ważne nie tylko dla osoby dziergającej, ale przede wszystkim dla mamy, taty, bądź przyjaciół rodziny, chcących wręczyć wyjątkowy prezent np. z okazji narodzin.

    Himalaya Dolphin Baby posiada certyfikat zgodności „Oeko-Tex Standard 100” dla produktów klasy 1. Jest to najwyższy standard, odpowiedni dla bezpośredniego kontaktu produktu z najbardziej wrażliwą skórą, nawet dzieci w wieku od 0-3 lat. Jest przetestowana pod kątem ponad 350 szkodliwych substancji przez niezależne laboratoria. Nie zawiera substancji szkodliwych oraz potencjalnie szkodliwych tzn. substancjach chemicznych zakazanych i kontrolowanych prawnie lub takich, które w negatywny sposób mogą oddziaływać na zdrowie człowieka m.in. chlorofenoli, pestycydów, formaldehydu, zabronionych barwników azowych, barwników wywołujących alergię i rakotwórczych oraz ekstrahowalnych  metali ciężkich (źródło: http://www.iw.lodz.pl – STANDARD 100 by OEKO-TEX®).
    Oznacza to, że jest całkowicie bezpieczna dla dzieci i dorosłych.

    Jestem w niej zakochana. Wybieram Himalaya od 4 lat, i od tego czasu jest też testowana, nie tylko przeze mnie, ale przede wszystkim przez moje córeczki. Maskotki z niej wykonane, towarzyszą Pszczółkom gdziekolwiek są. Nie straszne mi zabrudzenia, bo jestem pewna, że po wyjęciu z pralki (tak, przedmioty wykonane z tej włóczki można prac w pralce, ustawiając pranie delikatne, 40 °C) maskotka nie zmieni swojego wyglądu.

  • Szydełkowanie

    „Kiedy masz na to czas?”

    Niektórzy z Was wiedzą, że jestem mamą dwóch wspaniałych córeczek. Zosia ma prawie 4 lata a Ola 2,5 roku. Na większą skalę moja przygoda z dzierganiem zaczęła się, kiedy pierwsza córcia miała 3 miesiące. Najpierw na drutach powstawały, mięciutkie kocyki. Pierwsze testowane były przez Pszczółkę i dzieci koleżanek. Drogą pantoflową szybko dostałam pierwsze zamówienie, a zaraz za nim kolejne. Znajome mamy już wtedy pytały, kiedy przy malutkim dziecku, mam czas na realizację i rozwój swoich pasji. Wydaje mi się, że to nie możliwe, abym nie miała czasu na pasję.

    Nie potrafiłam spać w dzień, wykorzystując drzemki córeczki, więc przeznaczałam ten czas na naukę szydełkowania. Ona rosła, drzemek ubywało, ale jeśli ja byłam w zasięgu jej wzorku, to pozwalała mi dziergać. Pamiętam, kiedy szydełkowałam pierwszy dywanik. Mała Zosia siedziała w foteliku i bawiła się sznurkami, przeciągając je przez maciupkie paluszki, a ja na podłodze obok zaplatałam słupki.

    Niedługo po tym jak dowiedziałam się o drugiej ciąży, zakochałam się w szydełkowych misiach i postanowiłam nauczyć się sztuki amigurumi . Pierwszy miś był okropnie brzydki. Za duży, źle wypchany, miał dziurki między półsłupkami, z nieumiejętnie wyszytymi oczami. Nawet nie wiem gdzie go teraz znaleźć. Może go wyrzuciłam? Drugi wyglądał całkiem znośnie, i mam go do dziś 😉 Kolejny był kremowy królik w brzoskwiniowej sukience i kolorowa zebra z różową grzywą (przy okazji dziergania zebry powstał też wierszyk, kto chce go przeczytać, jest tu).

    Miś numer dwa

    Jak organizowałam czas, aby mieć go na domowe obowiązki, opiekę nad maluszkiem i rozwój pasji? Wieczorami zamiast sprzątać i prasować wolałam dziergać. Ogarnianie mieszkania odkładałam na moment, gdy Zosia bawiła się sama (tak, potrafiła zająć się dłużej zabawką, książeczką lub doskonaleniem świeżo nabytej umiejętności pełzania, siadania albo wstawania). Kiedy córcia zasypiała na spacerze, wracałam pod dom i póki smacznie spała ja machałam szydełkiem 😉

    Trochę trudniej było po narodzinach Oli. Czas na szydełkowanie bardzo się skurczył. Córcia była z tych, co śpią tylko przy mamie, i z tych, co potrzebują jej obecności na okrągło. Jednak wieczory zostawały dla mnie (cząstki wieczorów, bo na początku jak to niemowlaczek, córeczka często się budziła).

    A teraz? Jeśli mam zamówienie z deadline, wykorzystuję chwilę kiedy dziewczynki znajdą sobie jakąś zabawę w ciągu dnia, która ich pochłania. Sekundy, gdy malują, lepią ciastoliną, kolorują i matkują lalkom. Wieczory od godziny 20 do 24. Ogólnie robię to, co każda inna mama. Gotuję obiady, sprzątam, prasuję (och jak nienawidzę prasowania), piorę, piekę ciasta, chodzę na spacery, place zabaw, maluję, rysuję, gram w klasy, czytam książeczki, a od czasu do czasu włączam bajkę 😉 Ale zamiast wyrywania czasu na zamiatanie lub mycie podłogi (dziwnym trafem, jak to zrobię po 5 minutach na czystej jak lustro podłodze, ląduje kubek z herbatką, a jak jest brudna, to tydzień może nic na nią nie spaść – jak?!) poświęcam „wolne” minuty na dzierganie 🙂

  • Opowiadania

    Zebra, która chciała być kolorowa.

    Rysunek upaupa.pl

    Wierszyk dla moich córeczek, Zosieńki i Oleńki.

    Pewnego razu, na sawannie, nietypowa zebra żyła,

    o zmianie z czarno-białych, na kolorowe paski marzyła.

    Zazdrościła wodzie barwy błękitu, trawie zieleni,

    Słoneczku koloru żółtego, a kwiatom czerwieni.

    – Tato, jak ukraść biedronce kolor czerwony?

    Jak od żaby pożyczyć jej płaszczyk zielony?

    Jak do oddania żółtego prążka tygrysa namówić? – pytała.

    – Córeczko kochana, dobrze by było, byś swoje kolory kochała.

    Masz piękne wzorki na ciele,

    wyjątkowe, mimo że zebr w biało-czarne paski jest wiele.

    Ale zebra taty nie słuchała,

    już teraz, zaraz, kolorowa być chciała.

    – Mamo, czemu jestem taka zwyczajna?

    Biało- czarna, taka bezbarwna?

    Czy od papugi, mogę pożyczyć niebieskie piórka?

    Czy z pomarańczowej kity, mogłaby mi oddać swój kolor wiewiórka?

    Czy paw mógłby się ze mną zamienić na czerwień swojego ogona?

    -pytała smutna i zawiedziona.

    – Zola- odrzekła mama -Zebry od lat tysięcy na grzbiecie czarno-białe paski mają,

    i wcale z tego powodu nie narzekają.

    Biały i czarny to piękne kolory,

    a paski to nasze niepowtarzalne wzory.

    – To ja będę pierwszą zebrą, wyjątkową,

    nad wszystkie wspaniałą i kolorową.

    Następnego dnia z samego rana,

    wyruszyła w poszukiwania nowych wzorków zaangażowana.

    Nad stawem żyrafę spotkała,

    co na żółtym tle, brązowe kropki miała.

    – Czy mogłabyś oddać mi choć trochę swej barwy żółtej? – zapytała Zola

    – Owszem. Za twój jeden pasek czarny, żółta plamka będzie twoja.

    Zebra z ochotą odpięła pasek, spod ucha lewego,

    i w puste miejsce wpięła kropkę brązową, z odrobiną żółtego.

    Pięć kroków dalej papugę zauważyła,

    która fioletowymi piórkami cała pokryta była.

    – Czy chciałabyś piórko na pasek zamienić?

    – Chętnie, to mogłoby mój wizerunek odmienić

    – odrzekła papuga.

    – Ale to będzie droga usługa.

    Zamiana dwa paski będzie cię kosztowała.

    Żebyś tylko później nie płakała.

    Zebra na to się zgodziła,

    i zaraz fioletowym piórkiem się chwaliła.

    Za chwilę, obok sadzawki krokodyla spotkała.

    Zanim zdążył się przywiać, już mu propozycje wymiany składała.

    – Krokodylu miły, chciałabym mieć twoją łuskę zieloną.

    Krokodyl szybko przyjął ofertę złożoną,

    i wymienił łuskę na pasek zebry znad lewego kolana.

    Zola była już, całkiem kolorami oblana,

    ale namówiła jeszcze kilka zwierząt do kolorów swoich oddania.

    Zamieniła paski na szarą plamkę od Słonia,

    pomarańczowe oczko od pawia, czerwony wzorek motyla i brąz od gniadego konia.

    Kiedy został zebrze już tylko jeden paseczek,

    spotkała tygrysa, co żółtych pasków miał tyle, co w rosole kluseczek.

    – Czy pomógłbyś mi mój wygląd odmienić?

    – A co ci się w nim nie podoba? Czemu nie umiesz swojego wyglądu docenić?

    – zaskoczony tygrys Zolę zapytał,

    i przeraźliwie zaryczał.

    – Chciałabym być kolorowa,

    jak żadna z zebr, wyjątkowa.

    – A to nie jesteś jedyna w swoim rodzaju?

    Owszem, biega tysiące zebr po sawanny raju,

    ale każda z was ma inne paski a grzbiecie.

    Myślałem, że wszystkie o tym wiecie.

    Zobacz, twój ostatni pasek przypomina serce.

    Mówiąc to odszedł zostawiając zebrę w rozterce.

    Zola w swoje odbicie spojrzała,

    i głośno się rozpłakała.

    Jestem teraz jak tęcza barwna,

    ale bardziej niż zebrę, przypominam clowna.

    – Oddałam żyrafie swój pasek spod ucha,

    co był jak lecąca mucha.

    Zamieniłam na papuzie piórka, paski białe,

    co przypominały morskie fale.

    Pozbyłam się swoich pasków wyjątkowych,

    na rzecz nie pasujących rzeczy kolorowych

    – zasmuciła ją ta myśl ogromnie.

    – Chyba wolę wyglądać czarno-biało, skromnie.

    Wracając z powrotem do stada,

    poprosiła zwierzęta o zwrot swych pasków, licząc że w dawny wzór je poskłada.

    Odtąd Zola dumnie paski nosi,

    i nikogo już o zamianę wzorków nie prosi.

    Uwielbia swoje paski czarno-białe,

    bo tworzą one motywy wspaniałe.

    Jest zebrą wyjątkową,

    mimo że wcale nie kolorową.