Szydełkowanie

Piesek Lisek

Kiedy napisała do mnie Pani Kasia i opowiedziała o jakiej maskotce marzy byłam zaskoczona.
Za każdym razem kiedy prosicie abym wykonała maskotkę na wzór Waszego czworonożnego przyjaciela, zanim się zgodzę, serce wali mi jak oszalałe, bo chcę spełnić to piękne marzenie ale wiem, że będzie niesamowicie trudne do realizacji. Jak stworzyć maskotkę, która będzie przypominała żywego pieska?
Podjęłam wyzwanie i tym razem.
Piesek Lisek powstawał długo, na szczęście Pani Kasia wykazała się zrozumieniem i cierpliwością.
Dodatkowo moją pracę wynagrodziła historią swojej przyjaźni z rudym psiakiem o trzech łapkach.


„Nie wyobrażałam sobie życia bez czworonoga w rodzinie, więc kiedy odszedł od nas, ukochany pies, zaczęłam jeździć do schroniska. Na stronie internetowej zobaczyłam Liska, pieska na trzech łapkach. Poznaliśmy i pokochaliśmy się w czasie wspólnych spacerów. Pragnęłam zabrać go ze sobą do domu. Przed świętami napisałam list do moich rodziców, którzy po stracie poprzedniego pupila nie chcieli kolejnego zwierzaka w domu. List był od Liska do nich. Bardzo się wzruszyli. Tata zgodził się pojechać ze mną do schroniska zobaczyć mojego podopiecznego. Po Nowym Roku Lisek przyjechał do nas razem z pracownikami schroniska, którzy sprawdzili warunki i możliwości przygarnięcia chorego psa. Został.


Mimo swoich trzech łapek bardzo dobrze sobie radził.
Niestety poprzedni właściciel nie był dla niego dobry, prawdopodobnie krzywdził go. Brak jednej łapki był konsekwencją amputacji po nieudanej próbie złożenia jej.
W wyniku krzywd jakich doświadczył, Lisek bywał agresywny, mimo to akceptowaliśmy jego zachowania i kochaliśmy całym sercem.
Był z nami 3,5 roku. W tym roku odszedł. Ale to były najlepsze lata jakie miał kiedykolwiek. Było cudownie, jadł z nami porzeczki, wiśnie, banany, jabłka – uwielbiał owoce!
Kiedy zaczął niedomagać na łapkę jeździł wózkiem, woziliśmy go na dalsze trasy, np na działkę, żeby na świeżym powietrzu spędzał z nami czas.
Bardzo za nim tęsknię…

Tydzień po odejściu Liska w telewizji zobaczyłam psa, którego ktoś zatopił w asfalcie (w internecie możecie znaleźć artykuł z maja tego roku na ten temat). Pies konał i nie mógł się ruszyć. Na szczęście dzięki pomocy cudownych ludzi udało się go uratować. Wtedy nie wiedziałam, czy dobrze robię, ale napisałam do nich maila, że jestem zainteresowana adopcją. Był to drugi koniec Polski, ale ze względu na nasze doświadczenie z psami po przejściach, zgodzili się.

Już pod koniec maja przyjechał do nas Farcik. Teraz mieszkam z nim we Wrocławiu, towarzyszy mi i wspiera w nowym miejscu.


Nie jestem w stanie opisać, jak bardzo się cieszę, że Pani Kasia wybrała moją pracownię do stworzenia Liska.
Jestem szczęśliwa, że dzięki pasji poznałam osobę o tak wielkim sercu.
Wiem, że wielu z Was kocha zwierzęta, ja też.
Ale ile osób byłoby wstanie poświęcić tyle czasu i siły na opiekę nad psem, który nie zawsze zachowuje się tak jak tego oczekujemy?

Mam nadzieję, że moja maskotka będzie jej przypominać nie tylko o Lisku, którego tak bardzo kochała, ale też o wdzięczności i szczęściu jakie odczuwają przy niej adoptowane pieski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *